piątek, 1 stycznia 2016

36.

          Krążyłam od ściany do ściany, słysząc na dole hałasy. Znów ktoś do niego przyjechał. Ostatnimi dniami co wieczór było tak samo. Zastanawiałam się, czy wreszcie uda mi się uwolnić z tego "więzienia"...
          Łącznie przez ten czas uderzył mnie pięć razy. Nadal nie wiem za co mi się dostało... Ale nie chcę o tym wiedzieć. Chcę o tym zapomnieć, o tych wszystkich chwilach, które spędziłam w tej klatce, w baraku... O tym wszystkim, co robił, jak mnie dotykał... Nie, dość! 
          Chcę znów spróbować od nowa. Tym razem w pełni świadoma tego, że nigdy więcej nie przyjdzie mi się z nim spotkać. Liczę, że wreszcie będę wieść spokojne życie, nieważne w jakim miejscu. Liczy się dla mnie to, żebym mogła dzielić swoje życie z Nim...
          Wybuchłam płaczem, gdy tylko usłyszałam TEN głos tam, na dole... Krzyczeli na siebie, On już się wszystkiego domyślił, ale nadal nie wiedział, gdzie jestem... Bałam się. O Niego, żeby niczego Mu nie zrobił... Nigdy bym sobie nie wybaczyła tego, że ucierpiał przeze mnie...

          Strach ogarniał mnie z każdą kolejną chwilą, gdy dźwięki ciężkich kroków były coraz bliżej. Było ich dwóch, przynajmniej tak sądziłam po jednoczesnych stukotach i szmerach rozmów.
          - Pomocy! - krzyknęłam, a po chwili już widziałam, jak drzwi są napierane przez silne ramiona. Niedługo potem już ich nie było na swoim miejscu. Do środka weszło dwóch policjantów. Szybko ogarnęli sytuację, a jeden z nich posłał w moją stronę pokrzepiający uśmiech.
          - Już jest dobrze - z tym zdaniem dotarło do mnie to, że już po wszystkim. Po długich dwudziestu pięciu dniach wreszcie Go zobaczę. Najważniejszą osobę mojego życia.
          - Pójdź po nich - powiedział cicho do swojego towarzysza, a ten wyszedł. Znów czułam na sobie jego spojrzenie. Drżałam, obawiając się tego, co zobaczę.
          Nieśmiało wszedł do środka i jak jego poprzednicy rozejrzał się dookoła. Zatrzymał swój wzrok na mnie, a ja poczułam łzy cisnące się do oczu. Z początku wyglądał na przerażonego tym wszystkim, ale z każdą mijającą sekundą się rozpogadzał. Nie mógł uwierzyć własnym oczom... Przetarłam swoje, nie mogąc uwierzyć, że jest ze mną w tym samym pomieszczeniu. Dopiero, gdy poczułam jak jego ramiona zaciskają się wkoło mojego ciała, ogarnęłam, że dzieje się to naprawdę. Wtuliłam się w niego. Poczułam się na swoim miejscu...
          - Tak bardzo mi Ciebie brakowało... - wyszeptał, muskając wargami moje ramię. W miejscu, gdzie mnie dotknął czułam dreszcze. Tak bardzo potrzebowałam dotyku jego dłoni... Nie tylko go. Samej jego obecności...
          - Nigdy więcej czegoś takiego... - wyłkałam, mocniej się w niego wtulając. Objęłam go bardziej. Nie przeżyłabym kolejnego wymuszonego rozstania z nim...
          - Nigdy więcej... - ujął moją twarz w swoje dłonie. Poczułam drobny ból w prawym policzku, w miejscu w którym mnie uderzył ostatni raz... Nie było widać żadnego śladu, ale jeszcze czułam dyskomfort.
          - Nic Ci nie zrobił?.. - spytał z troską, delikatnie jeżdżąc palcami po polikach. Skupiłam swoją uwagę na nim, nie chciałam udzielać odpowiedzi na to pytanie. Zamarłam, widząc siniaka na jego szczęce...
          - Uderzył Cię... - szepnęłam, dotykając zsiniałego miejsca. Odetchnął ciężej, napinając mięśnie twarzy.
          - Mniejsza z tym. Tobie nic nie zrobił?
Zacisnęłam wargi. Naprawdę, wolałabym to przemilczeć. Uważnie się na mnie patrzył, cierpliwie czekając.
          - Uderzył...kilka razy.
          - Coś jeszcze Ci zrobił?.. - w jego głosie słychać było złość oraz strach jednocześnie. Złość na Koussou...
          - Nie, na szczęście - odetchnął z ulgą. - Możemy o tym nie rozmawiać? Proszę... Chcę o tym zapomnieć.
          I wtedy to szara rzeczywistość musiała o sobie przypomnieć...
          - Musi jeszcze pani złożyć obszerne zeznania obciążające pana Koussou - zwrócił się do mnie jeden z funkcjonariuszy.
          - Ostatni raz. Już nigdy do tego nie wrócimy - wyszeptał, cmokając mnie w czoło. - Nigdy więcej - w środku się rozluźniłam, słysząc te słowa. To ostatni raz... Znów się w niego wtuliłam.
          - Dziękuję, mój bohaterze - szepnęłam ledwo słyszalnie, chwytając jego dłonie. - Gdyby nie Ty... Moritz... - urwałam, czując gulę w gardle. Nie chciałam sobie wyobrazić tego, co mogło mnie spotkać... Był "grzeczny", ale widziałam, że gdyby chciał, to zrobiłby coś więcej...
          - Już nic nie mów, skarbie. Już nic nie musisz mówić... - znów się rozpłakałam, a do nas dołączył się Mo. Mocno mnie do siebie przytulił, całując w czubek głowy. I on też się popłakał...
          - Nie płacz, mała - szepnął błagalnie.
          - Jesteś bezpieczna - dokończył Ivan. Bezpieczna...
          - Zadzwoniłem po Twojego tatę, aby tu przyjechał. Musi wreszcie dowiedzieć się prawdy - dłonie Leitnera oddaliły się od mojego ciała. Już w miarę normalnie siedzieliśmy w trójkę na łóżku.
          - Ale... - podniosłam się i spojrzałam na nich. To nie tak miało być... Nigdy nie miał się o tym dowiedzieć...
          - Kiedyś by się to wydało, słonko - ścisnął moją dłoń. Miało to pójść w niepamięć, mieliśmy o tym wszystkim zapomnieć... - On nadal pamięta o tym, co było rok temu.
          Wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. Przecież... On nic nie wiedział o tym, co wtedy się działo. Nie mógł wiedzieć, bo nigdy nie poruszał tego tematu w mojej obecności. A więc...
          - Powiedziałeś mu przez ten czas coś na ten temat?... - odwrócił wzrok. Wiedziałam... Powiedział mu o tym. - Ivan...
          - Lea... Gdyby mnie o to nie poprosił, nawet bym nie zabrał głosu w tej sprawie. To go wykańczało, wiesz? Dzień dnia zastanawiał się, co wtedy się z Tobą działo...
          - Jak zareagował? - zacisnęłam dłonie w pięści.
          - Nie powiedziałem mu wszystkiego. Dziś nadeszła ta chwila.
          - Która godzina? - zmieniłam temat, a Kneza podsunął mi pod nos swój telefon. 23:23. Uśmiechnęłam się, cmokając go w policzek.
          Cieszyłam się z nadchodzącego spotkania z ojcem po czasie. Naprawdę. Ale z drugiej strony się go obawiałam. Nigdy nie miał się o tym dowiedzieć, nigdy nie miał usłyszeć o tym chociażby najmniejszego słówka... Nie chciałam wiedzieć, co przeżywał w trakcie tamtych dni...
          - Chodźcie na dół, Torsten niedługo będzie - przenieśliśmy się na parter, gdzie czekała czwórka funkcjonariuszy. Rozmawiali między sobą, wyraźnie podenerwowani.
          - Nie udało się nam go odnaleźć, ale podejrzewamy, że jest w pobliżu - Chorwat skinął głową, że przyjął informację. Kodjovi zbiegł. O nie...




______________________
no to tak, witam Was o 1:31 (pozdrawiam te, które jeszcze imprezowały w tym czasie XD) Sprawa się rozwiązała, aczkolwiek Dominika jeszcze postara się trochę podłubać, bo na tę chwilę mam napisane jeszcze trzy rozdziały do przodu, a chcę wyskrobać coś 40+ (zależy mi na pobiciu rekordu z VgGgap) i się postaram, choćbym i miała Was zanudzić XDDD
z racji tego, że jest 1.01 to życzę Wam samych powodzeń w nadchodzących 366 dniach! :)

skoro wszystko jest supi, to dlaczego nie dodać szczęśliwego Iviego?;)

5 komentarzy:

  1. jezu nareszcie ją uratowali :(
    już wystarczająco się nacierpiała
    mam nadzieję, że już nie wciśniesz tu czegoś podobnego :v
    czekam nn! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Już myślałam że jej nigdy nie uratują, a tu proszę jak mnie Dominika zaskoczyła! :3 Humor mi się poprawił na resztę dnia i życia AMEN! :D
    Już przestań dłubać samych złych rzeczy i spraw ażeby oni byli szczęśliwi! <3
    Szczęśliwy Ivan = Szczęśliwa Ania :D
    Czekam na kolejny! <3
    Rozdział cudowny kochana! *o*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś naprawdę świetna! Blog bardzo mi się podoba! Tylko szukać tak troszczącego się chłopaka :D Oby tak dalej. Nie obrazisz się kochana, jeśli zaproszę Cię na mojego bloga? Może znalazłabyś odrobinę czasu na skromny komentarz. Pozdrawiam cieplutko xxx
    http://newcompany-zaynmalik-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty chcesz ją zabić. Nie rób tak już co? Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju <3
    Wyję, ryczę, płaczę :CC
    Takie wspaniałe i przepiękne ♥
    Pamiętaj, że ja Cię znajdę! XD
    Błagam, żeby było już dobrze :C
    Czekam na kolejny
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń