- Chcę się o coś Ciebie spytać - rzekł pewnego dnia, gdy robiliśmy na śnadanie. Był to początek października, powoli zbliżał się ważny dzień, przynajmniej dla mnie. Moje siedemnaste urodziny...
Powoli podniosłam wzrok. Co on chciał wiedzieć?...
- Ttak...? - zapytałam nieśmiało, czując lekkie dreszcze. Niemal odruchowo złapał moje dłonie i przyciągnął do siebie. Przymknęłam oczy, od razu poczułam się bezpieczniej.
- Pamiętasz, co Ci obiecałem na samym początku, kiedy tylko tu się znaleźliśmy? - nawet nie musiałam się zastanawiać. Tata... Obiecał, że się spotkamy... Ale ten temat ostatnio był poruszany ponad trzy miesiące temu...
- Oczywiście, że tak... - w moich oczach zebrały się łzy. Oh, czy wreszcie będę się mogła z nim spotkać...? Po pół roku...
- Dalej tego chcesz? - trafiłam... Nie mogłam nic z siebie wykrztusić, dlatego tylko kiwnęłam głową na potwierdzenie.
Zaśmiał się cicho, prowadząc nas do przodu. Złapał mnie za biodra i uniósł, bym usiadła na blacie. Jedna z nielicznych chwili, kiedy jestem wyższa od niego, hah.
- Stwierdziłem, że wreszcie nadszedł ten czas, byście się spotkali. To... Trwa za długo. Ta niewiedza wykańcza i Ciebie, i go... Nie mówisz mi tego, ale ja to wiem, kochanie - pogładził mnie po policzku.
- A skąd wiesz o moim tacie..?
- Mam kontakty z chłopakami i mi opowiadają na bieżąco...
- Ivan... Wcześniej się nie dało? - spytałam całkiem spokojnie. Tyle czasu, tyle możliwości...
- Powtarzałem Ci to niejednokrotnie... To wszystko było świeże, nagłośnione, a teraz... Teraz jest spokój, temat jakby skończony. Chciałem wcześniej, naprawdę, ale bałem się... Że... Że zabierze mi Ciebie po tym... - spuścił głowę. Westchnęłam cichutko, mierzwiąc mu włosy. Nic nie powiedział, tylko się wtulił.
- Oh, Ivi... - szepnęłam zmieszana. Moje serce znów przyspieszyło, tak reagowało na czułość, jaka od niego tryskała. Niewiele poruszył głową i cmoknął mnie w szyję.
- Nie chcę byś tam wróciła. Bałbym się o Ciebie, nawet nie wiesz jak bardzo... Jeszcze bardziej niż... - gwałtownie urwał, czując jak moje palce zaciskają się na jego karku. - Przepraszam, słonko - rzekł cicho, opierając się czołem o moją skroń. - Nie umiem sobie wyobrazić tego, że nie ma mnie przy Tobie...
- Chyba bym nie wytrzymała... - złapał mnie za brodę i lekko obrócił w swoją stronę. Spojrzałam na niego. Uważnie się mi przyglądał, przejeżdżając kciukiem po wardze. Poczułam przyjemne łaskotania w brzuchu. Każdy jego dotyk zostawał tak przyjmowany. Każdy dotyk sprawiał ogromną przyjemność i masę uczuć.
Palec zastąpił swoimi ustami. Ten pocałunek był jeszcze bardziej inny niż te do tej pory. Wypełniony pragnieniem, prośbą...
- Coraz trudniej mi wytrzymać... - jęknął, przylegając do mnie swoim ciałem. Czułam to dokładnie. On mnie pragnie. Tylko mnie...
Na pewno nie pozwolę mu na wszystko... Dalej się boję, że... Że zrobi to co Koussou. Mimo to, że widzę każde uczucie jakim jestem przez niego obdarowywana...
Oplotłam go nogami w biodrach, wplatając palce w jego włosy. Jego oczy rozbłysły.
- Nie zrobię niczego wbrew Tobie - wyszeptał, chwytając mnie za pośladki. Odetchnęłam głośniej.
- Leonie, jeśli nie chcesz... Wystarczy Twoje słowo - dalej milczałam, patrzyłam się tylko na niego. - Powiedz coś, proszę - rzekł błagalnym tonem.
Przechyliłam lekko głowę w bok i zbliżyłam się do niego. Musnęłam ostrożnie jego usta, dając mu bezsłowną zgodę.
- Jeśli będziesz chciała, bym przestał, to powiedz, dobrze? - kiwnęłam lekko głową, a on ruszył do mojej sypialni. Posadził mnie na łóżku i zdjął z siebie koszulkę. Przełknęłam nerwowo ślinę. Czy... Czy ja też tak mam zrobić...?
Kucnął przede mną, kładąc dłonie na moich kolanach.
- Lea... Jeśli nie chcesz...
- Ufam Ci - wtrąciłam cicho, a jego oczy się rozwarły. Ścisnęłam jego dłonie by go upewnić w swoich słowach.
- Połóż się wygodnie - szepnął miękko, cofając ręce. Spełniłam jego prośbę. Starałam się kontrolować swój oddech, chyba mi się udawało.
- Chciałbym pokazać Ci wszystko, co sprawi Ci przyjemność... Ale od razu... To będzie za dużo. Więc dziś zaczniemy od jednej z najprostszych rzeczy - uważnie go słuchałam, myśląc co jest ową "najprostszą rzeczą".
Ostrożnie usiadł na moich udach, po czym się pochylił w moją stronę. Jego wargi natrafiły na moje, a palce wślizgnęły się pod koszulkę. Były takie delikatne, ale... Mimowolnie drżałam. Zatrzymał się, chcąc, bym się do nich przyzwyczaiła.
Podciągnął do góry materiał zdobiący mój brzuch. Spiorunowałam go wzrokiem.
- Csii... Pamiętaj o tym, co mówiłem... Jeśli nie chcesz, mogę przestać.
- Chcę...
- Więc mogę ją zdjąć?
Przez chwilę się wahałam, ale w końcu przytaknęłam. Odrobinę się podniosłam, by mógł sę jej ze mnie pozbyć. Znów cofnęłam się na materac, a on "zanurkował" w mojej szyi. Odetchnęłam ciężej, gwałtownie wypychając biodra ku górze. Na mojej skórze pojawiła się kolejna malinka, a on zaczął wędrówkę coraz niżej... Przesunął nosem po obojczykach, złożył krótkiego całusa między piersiami... A potem ucałował każdą widoczną bliznę na brzuchu... Oh. Cały czas oddychałam głęboko, atmosfera była pełna samych pozytywnych uczuć, ta niepewność wraz ze strachem rzuciły wszystko i uciekły... Splótł nasze palce razem. Wydawało mi się, że jego biodra poruszały się nieświadomie, gdy powoli wracał do moich ust. Ale... Chyba było to zamierzone.
Czułam przyjemne drgania... TAM. Oh, niesamowite uczucie. Całkiem inne niż... Niż wtedy... Mruczałam cicho, a jego usta błądziły po szyi i jej okolicach.
Zacisnęłam mocniej nasze dłonie, gdy jego ruchy stały się szybsze. Mój oddech przyspieszał, każda komórka ciała pulsowała coraz bardziej, chciała więcej i więcej...
Jęknęłam, a chwilę potem czułam już jego wargi na swoich. Już nie drżałam, tylko wiłam się po nim w jego rytmie. Odpowiadałam na kady jego ruch, dopóki... Nie poczułam jak wszystkie kłębiące się we mnie emocje nie wystrzeliły. Ten moment... Nadszedł. Znów oddychałam spazmatycznie, niekiedy dało się słyszeć pojękiwania, a on... Patrzył się na mnie zadowolony. Doprowadził mnie do... Do szczytu. On to zrobił...
Naparł na moje usta słodkim pocałunkiem, chwytając w dłonie moją twarz. Zarzuciłam mu ręce na szyję, próbując utrzymać rytm pocałunku, co niestety mi nie szło. To było niesamowite, ale z drugiej strony męczące...
- Wezmę prysznic, a Ty sobie odpocznij - mruknął z uśmiechem, podnosząc się ze mnie. Pochylił się, by cmoknąć mnie w czoło, a ja całkiem przypadkiem zobaczyłam coś w okolicach jego spodni...
- Oh... - wykrztusiłam z siebie, gdy zostałam sama. - O boże.
To się dzieje naprawdę? Pozwoliłam mu? Nic mnie nie powstrzymało?
Powoli to do mnie dochodziło. Zrobiliśmy to... Na sucho. Już i tak było... Aż brakuje mi słów.
Gdy wszystko się uspokoiło, podniosłam się z łóżka. Usłyszałam głośne burczenie swojego brzucha, co wywołało u mnie śmiech. Zaczęło się niewinnie, rozmowa o tacie... Właśnie! Tata. Musimy ustalić wszelkie szczegóły...
Wróciłam do kuchni i zabrałam się za dokończenie śniadania, w oczekiwaniu na chłopaka. Nakładałam ser na ostatnią kanapkę, gdy poczułam jego dłonie na swojej talii.
- Daj, dokończę - chyba specjalnie to zrobił... Odwróciłam głowę i cmoknęłam go w policzek, a chwilę potem już szłam do sypialni, po ubranie na zmianę.
Chłodna woda prysznica zmyła ze mnie wszystkie emocje, pozwalając wrócić do normalności. Teraz po tym, co się działo... Będzie inaczej. Lepiej.
Powoli podniosłam wzrok. Co on chciał wiedzieć?...
- Ttak...? - zapytałam nieśmiało, czując lekkie dreszcze. Niemal odruchowo złapał moje dłonie i przyciągnął do siebie. Przymknęłam oczy, od razu poczułam się bezpieczniej.
- Pamiętasz, co Ci obiecałem na samym początku, kiedy tylko tu się znaleźliśmy? - nawet nie musiałam się zastanawiać. Tata... Obiecał, że się spotkamy... Ale ten temat ostatnio był poruszany ponad trzy miesiące temu...
- Oczywiście, że tak... - w moich oczach zebrały się łzy. Oh, czy wreszcie będę się mogła z nim spotkać...? Po pół roku...
- Dalej tego chcesz? - trafiłam... Nie mogłam nic z siebie wykrztusić, dlatego tylko kiwnęłam głową na potwierdzenie.
Zaśmiał się cicho, prowadząc nas do przodu. Złapał mnie za biodra i uniósł, bym usiadła na blacie. Jedna z nielicznych chwili, kiedy jestem wyższa od niego, hah.
- Stwierdziłem, że wreszcie nadszedł ten czas, byście się spotkali. To... Trwa za długo. Ta niewiedza wykańcza i Ciebie, i go... Nie mówisz mi tego, ale ja to wiem, kochanie - pogładził mnie po policzku.
- A skąd wiesz o moim tacie..?
- Mam kontakty z chłopakami i mi opowiadają na bieżąco...
- Ivan... Wcześniej się nie dało? - spytałam całkiem spokojnie. Tyle czasu, tyle możliwości...
- Powtarzałem Ci to niejednokrotnie... To wszystko było świeże, nagłośnione, a teraz... Teraz jest spokój, temat jakby skończony. Chciałem wcześniej, naprawdę, ale bałem się... Że... Że zabierze mi Ciebie po tym... - spuścił głowę. Westchnęłam cichutko, mierzwiąc mu włosy. Nic nie powiedział, tylko się wtulił.
- Oh, Ivi... - szepnęłam zmieszana. Moje serce znów przyspieszyło, tak reagowało na czułość, jaka od niego tryskała. Niewiele poruszył głową i cmoknął mnie w szyję.
- Nie chcę byś tam wróciła. Bałbym się o Ciebie, nawet nie wiesz jak bardzo... Jeszcze bardziej niż... - gwałtownie urwał, czując jak moje palce zaciskają się na jego karku. - Przepraszam, słonko - rzekł cicho, opierając się czołem o moją skroń. - Nie umiem sobie wyobrazić tego, że nie ma mnie przy Tobie...
- Chyba bym nie wytrzymała... - złapał mnie za brodę i lekko obrócił w swoją stronę. Spojrzałam na niego. Uważnie się mi przyglądał, przejeżdżając kciukiem po wardze. Poczułam przyjemne łaskotania w brzuchu. Każdy jego dotyk zostawał tak przyjmowany. Każdy dotyk sprawiał ogromną przyjemność i masę uczuć.
Palec zastąpił swoimi ustami. Ten pocałunek był jeszcze bardziej inny niż te do tej pory. Wypełniony pragnieniem, prośbą...
- Coraz trudniej mi wytrzymać... - jęknął, przylegając do mnie swoim ciałem. Czułam to dokładnie. On mnie pragnie. Tylko mnie...
Na pewno nie pozwolę mu na wszystko... Dalej się boję, że... Że zrobi to co Koussou. Mimo to, że widzę każde uczucie jakim jestem przez niego obdarowywana...
Oplotłam go nogami w biodrach, wplatając palce w jego włosy. Jego oczy rozbłysły.
- Nie zrobię niczego wbrew Tobie - wyszeptał, chwytając mnie za pośladki. Odetchnęłam głośniej.
- Leonie, jeśli nie chcesz... Wystarczy Twoje słowo - dalej milczałam, patrzyłam się tylko na niego. - Powiedz coś, proszę - rzekł błagalnym tonem.
Przechyliłam lekko głowę w bok i zbliżyłam się do niego. Musnęłam ostrożnie jego usta, dając mu bezsłowną zgodę.
- Jeśli będziesz chciała, bym przestał, to powiedz, dobrze? - kiwnęłam lekko głową, a on ruszył do mojej sypialni. Posadził mnie na łóżku i zdjął z siebie koszulkę. Przełknęłam nerwowo ślinę. Czy... Czy ja też tak mam zrobić...?
Kucnął przede mną, kładąc dłonie na moich kolanach.
- Lea... Jeśli nie chcesz...
- Ufam Ci - wtrąciłam cicho, a jego oczy się rozwarły. Ścisnęłam jego dłonie by go upewnić w swoich słowach.
- Połóż się wygodnie - szepnął miękko, cofając ręce. Spełniłam jego prośbę. Starałam się kontrolować swój oddech, chyba mi się udawało.
- Chciałbym pokazać Ci wszystko, co sprawi Ci przyjemność... Ale od razu... To będzie za dużo. Więc dziś zaczniemy od jednej z najprostszych rzeczy - uważnie go słuchałam, myśląc co jest ową "najprostszą rzeczą".
Ostrożnie usiadł na moich udach, po czym się pochylił w moją stronę. Jego wargi natrafiły na moje, a palce wślizgnęły się pod koszulkę. Były takie delikatne, ale... Mimowolnie drżałam. Zatrzymał się, chcąc, bym się do nich przyzwyczaiła.
Podciągnął do góry materiał zdobiący mój brzuch. Spiorunowałam go wzrokiem.
- Csii... Pamiętaj o tym, co mówiłem... Jeśli nie chcesz, mogę przestać.
- Chcę...
- Więc mogę ją zdjąć?
Przez chwilę się wahałam, ale w końcu przytaknęłam. Odrobinę się podniosłam, by mógł sę jej ze mnie pozbyć. Znów cofnęłam się na materac, a on "zanurkował" w mojej szyi. Odetchnęłam ciężej, gwałtownie wypychając biodra ku górze. Na mojej skórze pojawiła się kolejna malinka, a on zaczął wędrówkę coraz niżej... Przesunął nosem po obojczykach, złożył krótkiego całusa między piersiami... A potem ucałował każdą widoczną bliznę na brzuchu... Oh. Cały czas oddychałam głęboko, atmosfera była pełna samych pozytywnych uczuć, ta niepewność wraz ze strachem rzuciły wszystko i uciekły... Splótł nasze palce razem. Wydawało mi się, że jego biodra poruszały się nieświadomie, gdy powoli wracał do moich ust. Ale... Chyba było to zamierzone.
Czułam przyjemne drgania... TAM. Oh, niesamowite uczucie. Całkiem inne niż... Niż wtedy... Mruczałam cicho, a jego usta błądziły po szyi i jej okolicach.
Zacisnęłam mocniej nasze dłonie, gdy jego ruchy stały się szybsze. Mój oddech przyspieszał, każda komórka ciała pulsowała coraz bardziej, chciała więcej i więcej...
Jęknęłam, a chwilę potem czułam już jego wargi na swoich. Już nie drżałam, tylko wiłam się po nim w jego rytmie. Odpowiadałam na kady jego ruch, dopóki... Nie poczułam jak wszystkie kłębiące się we mnie emocje nie wystrzeliły. Ten moment... Nadszedł. Znów oddychałam spazmatycznie, niekiedy dało się słyszeć pojękiwania, a on... Patrzył się na mnie zadowolony. Doprowadził mnie do... Do szczytu. On to zrobił...
Naparł na moje usta słodkim pocałunkiem, chwytając w dłonie moją twarz. Zarzuciłam mu ręce na szyję, próbując utrzymać rytm pocałunku, co niestety mi nie szło. To było niesamowite, ale z drugiej strony męczące...
- Wezmę prysznic, a Ty sobie odpocznij - mruknął z uśmiechem, podnosząc się ze mnie. Pochylił się, by cmoknąć mnie w czoło, a ja całkiem przypadkiem zobaczyłam coś w okolicach jego spodni...
- Oh... - wykrztusiłam z siebie, gdy zostałam sama. - O boże.
To się dzieje naprawdę? Pozwoliłam mu? Nic mnie nie powstrzymało?
Powoli to do mnie dochodziło. Zrobiliśmy to... Na sucho. Już i tak było... Aż brakuje mi słów.
Gdy wszystko się uspokoiło, podniosłam się z łóżka. Usłyszałam głośne burczenie swojego brzucha, co wywołało u mnie śmiech. Zaczęło się niewinnie, rozmowa o tacie... Właśnie! Tata. Musimy ustalić wszelkie szczegóły...
Wróciłam do kuchni i zabrałam się za dokończenie śniadania, w oczekiwaniu na chłopaka. Nakładałam ser na ostatnią kanapkę, gdy poczułam jego dłonie na swojej talii.
- Daj, dokończę - chyba specjalnie to zrobił... Odwróciłam głowę i cmoknęłam go w policzek, a chwilę potem już szłam do sypialni, po ubranie na zmianę.
Chłodna woda prysznica zmyła ze mnie wszystkie emocje, pozwalając wrócić do normalności. Teraz po tym, co się działo... Będzie inaczej. Lepiej.
_____________
zastanawiałam się dłuższą chwilę, czy publikacja tego teraz jest odpowiednia. cóż, stwierdziłam, że tak XD przepraszam, jeśli ktoś zwymiotował/umarł czy cokolwiek - będzie tego więceja przynajmniej planuję
zastanawiałam się dłuższą chwilę, czy publikacja tego teraz jest odpowiednia. cóż, stwierdziłam, że tak XD przepraszam, jeśli ktoś zwymiotował/umarł czy cokolwiek - będzie tego więcej
liczę na Wasze opinie i widzimy się za tydzień! :)

A jejciu jakie cudowne ❤
OdpowiedzUsuńChyba powtarzam po raz setny, ale będę to powtarzać wieki xD
Ivi ideał no ❤❤
Czekam z niecierpliwością na kolejny
Buziaki :*
awww Ivan jest taki uroczy ❤❤❤
OdpowiedzUsuńciekawi mnie strasznie to co będzie z Tatą ;-;
czekam nn ❤
Świetny rozdział. Leah i Ivan są super. Do następnego. Pozdr ;-)
OdpowiedzUsuńUhuhu zaczyna się robić całkiem ciekawie xD już nie mogę się doczekać aż Leonie spotka się z tatą i co na ten związek powie tatuś ;)
OdpowiedzUsuńTak samo jak na Viktorze, podoba mi sie! Czekam na to 'bedzie takich wiecej' ^^
OdpowiedzUsuńI oczywiscie jestem ciekawa konfrontacji z tatą :)
Zgadzam sie co do koncowki - teraz bedzis tylko lepiej a przynajmniej powinno!
Czekam na nastepny.
Pozdrawiam! :* x
Na każdym blogu +18 XDD
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny :)
Przeczytałam 4 razy zanim skomentowałam :D To jest nieziemskie dziewczyno! :3
OdpowiedzUsuńIvo taki słodki! <3
Czekam na kolejny! :*