piątek, 10 lipca 2015

11.

          Obudziłam się z głową na jego klatce piersiowej. Spał spokojnie, przytulając mnie do siebie. Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym, co działo się wczoraj. To było takie cudowne... Tak bardzo, że aż nie mogę w to uwierzyć. Wydarzyło się to naprawdę, co nie? Jest mój, a ja... Jestem jego...
          Jego dłonie w końcu puściły moją talię. Skorzystałam z okazji i wygramoliłam się z łóżka. Siódma dwadzieścia trzy, chyba jego matka śpi, prawda? Jeśli tak nie będzie, to się dopiero zacznie...
          Wieczorem ustaliliśmy wersję, którą zaserwujemy kobiecie, jeśli dojdzie do konfrontacji. Moi rodzice nie mają nic przeciwko Ivanowi, a razem jesteśmy od prawie roku. Gdybym tylko przystanęła na którąś z jego propozycji... Inaczej by to wyglądało, ale pewnie podobnie do tego, co zamierzamy przedstawić kobiecie. Ale dobra, nie wspominajmy, żyjmy tym, co jest teraz. Kiedy indziej będziemy gdybać.
          Po cichu opuściłam sypialnię i ruszyłam do kuchni. Mój pokój, w którym stacjonuje Chorwatka, był zamknięty, więc to, że śpi jest niemal 100% pewne. Jednak moje plany zostały zaniechane już po wejściu do salonu. W kuchni... Ktoś się krzątał...
          - Oh, I... O, proszę. A Ty to kto...? - zapytała kobieta, na oko miała jakieś 40 lat. Spojrzała się na mnie... Oczami Ivana. O cholera, wpadka na dzień dobry. Toż to jego matka.
          - Jestem... Jestem Leonie - wydukałam niepewnie. 
          - Co Ty robisz w mieszkaniu mojego syna?  - kontynuowała wypytywanie. Zabrakło mi języka w gębie. Ivan, wstawaj, prosiłam w duchu. 
          - Jeśli pytam, to spodziewam się odpowiedzi. Więc co taka gówniara jak Ty robi tutaj? 
          Nie powiem, że nie wkurzyłam się, słysząc takie słowa z jej ust. 
          - Nie wiem, jak pani, ale wolałabym się wstrzymać ze słowami. Otóż, ta "gówniara" jak to pani powiedziała jest z pani synem. 
          - Ty? - zakpiła. - Ile Ty masz lat dziecko? Czternaście? 
          - A co panią to obchodzi? 
          - To, że Ivan nie będzie z takim dzieciakiem! - zabolało odrzucenie z jej strony... Zacisnęłam wargi, przygotowana na kolejny cios. - Lepiej radzę Ci spakować manatki i zniknąć z jego życia! 
          - Aż tak pani nie zależy na szczęściu dziecka? Będzie pani w stanie posunąć się do tego? Myślałam, że pani jest inna, że ucieszy się na myśl, że Ivan ma kogoś, kogo obdarza szczególnym uczuciem. 
          - Owszem, zależy mi na tym, ale nie z dzieckiem! Opamiętaj się!
          - Dla pani świadomości, niewiele brakuje mi do pełnoletności. 
          - Świetnie, bo powinnaś znaleźć sobie kogoś, kto jest w Twoim wieku. 
          - A co, jeśli chcę tylko pani syna? 
          - To chyba powinnaś zmienić swoje upodobania. Nie życzę sobie tego, byś bliżała się do niego - mierzyła mnie wrogim spojrzeniem. Nie pozostawałam jej dłużna, ale... Z każdą chwilą czułam się gorzej. 
          Przecież ona ma rację. Ivan powinien mieć kogoś w swoim wieku, a nie taką osobę, jak ja... Co oni wszyscy we mnie widzą? Czemu nie umieją dać mi spokoju... Czemu to wszystko jest takie zagmatwane?
          Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam do siebie. Przed wejściem do sypialni wpadłam na Knezę. Od razu zamknął mnie w swoim żelaznym uścisku. Próbowałam się wyrwać, chciałam zostać sama, ale nie pozwalał mi na choćby najmniejszy ruch. 
          - Lea... - szepnął. - Przepraszam za nią.
          - Wiesz, co jest w tym najgorsze? Że ma rację - wyłkałam. - To nie wypali, jestem za młoda dla Ciebie. 
          - Ale ja chcę tylko i wyłącznie Ciebie, żadnej innej. Zrozum to wreszcie - powiedział dobitnie. - Nikt nas nie rozdzieli, słyszysz? Nikt. Nie pozwolę na to. 
          Wtuliłam się w niego, łzy dalej moczyły koszulkę, którą pewnie zdążył ubrać. 
          - Słoneczko, nie płacz. Nie oddam Ciebie nikomu - zapewnił mnie, zanurzając nos w moich włosach. Trwaliśmy w takiej pozie, dopóki się nie uspokoiłam. Jego słowa powoli docierały do mnie.
          Zależy mu na Tobie, nie na tym, co wygaduje jego matka - mówiła mi podświadomość. Od razu mi się polepszyło - Wiesz co? On Cię kocha. 
          Jasne - sama sobie odpowiedziałam. 
          Nie widzisz tego? - sama z siebie kpię. Moja psychika już całkiem wysiadła. - Nie widzisz tej czułości, którą ma tylko do Ciebie? 
          Powoli podniosłam głowę, a nasze wargi się zetknęły. Uśmiechnęłam się, a jego oczy się rozbłysły. Oh, ten błysk... 
          - Zostań tu, idę z nią pogadać - posadził mnie na łóżku i wyszedł na spotkanie z matką. 


~*~*~*~


          No teraz to przesadziła... Tak bardzo chciała, bym miał tę dziewczynę, a gdy okazało się, że jest, to nagle jej nie odpowiada. I jeszcze określić tak moją małą... 
          - Czy Ty oszalałaś?! - zapytałem rodzicielki, ktora jakby nigdy nic sączyła coś w kubku. - Jakoś wczoraj chciałaś, bym ją miał, a teraz co? Masz jakieś problemy?
          Odłożyła naczynie i spojrzała na mnie.
          - Mówiąc "dziewczyna" liczyłam na osobę około dwudziestu lat, a nie dziecko! Ivan, do cholery, ile ona ma lat?!
          Westchnąłem ciężko. No i co z tego, że jest akurat w takim wieku...? Sami byli nie lepsi...
          - Niedługo skończy siedemnaście.
          - Czy Ty siebie słyszysz? Planujesz być z dzieckiem?
          - Lea nie jest nim! To w pełni dojrzała młoda kobieta!
          - "Młoda kobieta" - prychnęła. 
          - A Ty ile miałaś, gdy poznałaś tatę, co?
          - Nie będziesz mi tu z tym wyskakiwał! Wtedy były całkiem inne czasy. 
          - Sama wpajałaś, że wiek nie ma znaczenia - hipokrytka. - A teraz masz jakiś problem.
          - Bo bym w życiu nie pomyślała, że weźmiesz to na poważnie!
          Zaśmiałem się drwiąco. Szczerze, to też się nie spodziewałem. Ale cóż, serce nie sługa. Mimo to nie żałuję jego wyboru. Teraz, gdy mam ją przy sobie... Odczuwam szczęście. Cały strach, niepokój i tym podobne wyparowało.
          - Mamo - odezwałem się po chwili. - Czemu do cholery jasnej nie potrafisz uszanować mojego wyboru? Leonie to najcudowniejsza dziewczyna jaką spotkałem. Podziwiam ją za to, co przeszła, że wytrwała mroczny okres swojego życia, za to, że w ogóle jest ze mną. I to na niej mi zależy, Możesz wygadywać różne rzeczy, linczować mnie, określać jakkolwiek chcesz, ale naprawdę, mam to gdzieś. Jeśli nie umiesz się pogodzić z moją decyzją, to trudno, zrozumiem. Ale nie zrezygnuję z niej, bo Tobie coś w niej nie odpowiada.
          Nie powiem, że nie poczułem się lepiej, gdy wszystko powiedziałem. Zastanawiało mnie to, ile Lea może z tego usłyszeć... A jeśli słyszy każde słowo, to jak na to reaguje..?
          - Ivan... Zależy mi tylko i wyłącznie na Twoim dobru. Nie chcę, by ktokolwiek wyrządził Ci krzywdę. Wiesz, jak ludzie z zewnątrz mogą Was określać, prawda? Na pewno chcesz się w to pakować?
          - Nikt z zewnątrz o nas nie wie. A przynajmniej nie wiedzieli, dopóki nie zaczęłaś się wydzierać jak opętana.
          Zerknęła na mnie... Ze skruchą? Chyba tak.
          - Nie wiem, czy łatwo przyjdzie mi się z tym pogodzić... - wybąkała.
          - Ale będziesz musiała, ponieważ nie mam najmniejszego zamiaru z niej rezygnować.
          Westchnęła cicho, przenosząc wzrok na coś, a raczej kogoś stojącego za mną. Odruchowo się odwróciłem. Stała tam, spoglądając to na mnie, to na moją mamę.
          - Zależy Ci na niej, prawda? - zapytała, dotykając mojego ramienia. Nie zareagowałem, wpatrując się w moją księżniczkę. Gdy nasze oczy się spotkały, jej twarz rozświetlił czuły uśmiech. Uśmiech, którym obdarowywała tylko mnie.
          Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Za każdym razem, gdy lądowała w moich objęciach, czułem się, jakbym miał cały swój świat przed sobą. To takie wspaniale uczucie.
          - Kocham Cię - wyszeptałem jej we włosy, a niewiele potem czułem jej ciepłe łzy, moczące moją koszulkę.




________________
sdvdsjvujh, kolejna porcja romantyzmu XDXD a mnie natchnęło na pomysł na kolejne dwa ff :v czemu nie może to być na ten artykuł? Ale chyba wystarczy, sześć już czeka, więc na cholerę się pakować w dwa kolejne :")
Liczę na Was i Wasze opinie, kochane! Do zobaczenia w poniedziałek u Erika i Alessandro :) 


7 komentarzy:

  1. Świetny rozdział. Bardzo mi się podoba relacja pomiędzy Ivanem i Leoni. A matka Ivana troszkę mnie zdenerwowała. Co ma wiek do miłości? Do następnego. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Awh Ivan taki słodki *o*
    A matka niech się do nich nie miesza, najważniejsze, że są szczęśliwi :D
    Czekam z niecierpliwością na nowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jego matka oszalała i to konkretnie :o
    Przecież to jego wybór z kim będzie i kogo kocha.. Dobrze, że jej to powiedział. I mam jakąś nadzieję, że polubi Leonie.
    Czekam na nowy! Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo mój Boziu 😍😍😍😍
    Aaawww jejku jakie to przepiękne ❤❤❤
    Nadrabiam wszystko a serce skacze mi z radości <33
    Jak ja mogłam zniknąć, gdy pojawiały się takie cuda :(((
    Czekam z niecierpliwością na kolejny
    Buziaki :*****

    OdpowiedzUsuń
  5. Ivan jaki słodziak! <3
    Ale mnie ta jego matka wkurzyła :( Najważniejsze że są ze sobą szczęśliwi, a nie... Ugh.
    Jak dla mnie możesz pakować się w 2 kolejne blogi ^^
    Czekam na kolejny! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Matka, matka, matka -_-
    Rozdział cudny :) Pakuj się w te dwa blogi. Pakuj, pakuj ❤
    Czekam:)


    Duma Katalonii

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak. To zdecydowanie moje ulubione opowiadanie. Ten rozdzial jest po prostu idealny. Genialne opisy, świetna fabuła - cudo! *-*
    Tylko wiesz co? Wkurza mnie jego matka ;-; bo co jej kurde przeszkadza wiek? W dodatku jesli ona sama jest mlodsza od swojego meza to pls XDDD
    Ivi sie tak cudownie zachowal chdhskdkahakfbcjsjaoutu ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń