Przed drzwiami stała ostatnia osoba, której się spodziewałem w tym dniu...
- Wszystkigo najlepszego kochanie! - już od wejścia przytuliła mnie do siebie i nie puszczała przez dobre kilka minut. Moritz pewnie się śmiał ze mnie w najlepsze...
Gdy wreszcie uwolniłem się z jej kleszczy, za cel obrała wejście do środka.
- Dobry wieczór, proszę pani - powiedział mój przyjaciel, który po chwili stał już obok mnie. - Uważaj na małą - szepnął, zbierając się do wyjścia. Nie wiem, jak to zrobię, ale nie może jej zobaczyć. a żadne skarby świata.
- Ładnie się urządziłeś, synku - skomentowała, gdy znalazłem się w salonie, przy niej.
- Co Cię podkusiło, by przylecieć tutaj bez żadnej zapowiedzi? - zapytałem, przechodząc do sedna.
- To już nie można własnego dziecka odwiedzić? - odpowiedziała pytaniem, przechodząc do aneksu kuchennego i zajmując miejsce przy ladzie.
- Oczywiście, że można, ale powinnaś powiadomić... Przygotowałbym się jakoś... - wymamrotałem. - Chcesz coś do picia, jedzenia? Może się odświeżyć..?
- Na razie, to bym poprosiła herbaty - odparła z uśmiechem. O nie, ten uśmiech... Herbata... Będzie wywiad.
Postawiłem czajnik z wodą na płycie indukcyjnej i wyciągnąłem dwa kubki, do których wsypałem herbaty.
- To co u Ciebie słychać..? - zapytała. Miłe złego początki...
- A dobrze... - nawet nie wiesz, jak bardzo, szczególnie dziś, dodałem w myślach. - Szybko się odnalazłem w nowym otoczeniu, a miasto jest piękne!
- To świetnie, mam nadzieję, że w trakcie mojego pobytu tutaj pokażesz mi wszystko.
- Na ile zostajesz...? - błagam, wyjedź jak najszybciej, prosiłem w środku.
- Kilka dni? Zobaczymy, kiedy będziesz miał mnie dość - zaśmialiśmy się. Nastała chwilowa cisza, w trakcie której zalałem wrzątkiem kubki. Postawiłem je obok rodzicielki i ruszyłem do sypialni Leonie.
- Przygotuję Ci pokój - mruknąłem, znikając za drzwiami.
Dziewczyna siedziała w połach kołdry, zaczytana w jakieś książce, którą tu przywiozłem. Gdy tylko mnie zauważyła, na jej twarzy zakwitł uśmiech.
- Słoneczko - wyszeptałem, siadając na łóżku. Jej policzki lekko się zabarwiły w reakcji na słodkie słówko. - Mamy kolejnego gościa, którym jest... - zacisnęła wargi, gdy tylko się zatrzymałem. - Moja mama.
Jej oczy zaczęły przypominać spodki.
- No w tym momencie to sobie chyba żartujesz... Bo żartujesz, prawda? - zapytała z nadzieją.
- Wierz mi, chciałbym, ale nie.
- To co masz zamiar jej powiedzieć w takim razie?
- Że jesteś moją dziewczyną, to oczywiste - wypaliłem na jednym tchu. Nie powiem, że nie zaskoczyłem jej swoją wypowiedzią. Chwila, czy ja to powiedziałem?
- A jestem nią? - wyszeptała, nie mogąc w to uwierzyć. Ja chyba też nie mogłem.
Moje milczenie wzięła słusznie za potwierdzenie. Wtuliła się we mnie, a ja jakby zaskoczony opadłem na materac tak, że leżała na mnie. Oddychała spokojnie, delikatnie jeżdżąc palcami po mojej klatce piersiowej. Mruczałem cicho, zadowolony z naszego aktualnego położenia. Mógłbym leżeć tak nawet do końca świata.
- Mój Ivi - szepnęła miękko, a moje serce gwałtownie przyspieszyło, tak zareagowało na jej wypowiedź. Niby dwa zwykłe słowa, a taka moc...
- Tylko Twój - cmoknąłem ją we włosy. Podniosła głowę, a nasze spojrzenia się spotkały. Te oczy-w których się zakochałem- znów były wypełnione radością, ale nie tylko. Prócz niej było kolejne, nowe dla niej uczucie. Czułość. Wpatrywały się w moje z niemałą czułością.
Lekko musnęła moje usta. Idealnie do nich pasowały, jakby właśnie dla nich były stworzone. A może tak było? Przymknęła oczy, gdy tylko pogłębiłem pocałunek. Jednakże znów udało mi się ujrzeć ich błysk, gdy ostrożnie przygryzłem jej wargę. Zaśmiała się cicho, pocierając swoim nosem o mój.
- Ummm... Miałem przygotowywać pokój dla mamy, ale zauważyłem, że są tu tylko dwie sypialnie i obie zajęte...
- Śpisz na kanapie? - zaśmiała się.
- Zakładałem, że będziesz spać u mnie... Ze mną. Ostatnim razem bardzo mi się to podobało.
- Mi także - rozmarzyła się na samą myśl.
- Zajmę mamę i będziemy mogli wcielić plan w życie. Przemkniesz do mnie, dobrze?
- Jasne - stoczyła się ze mnie, a następnie z łóżka. Uczyniłem to samo, a dziewczyna po chwili poprawiła łóżko, żeby sprawiało wrażenie nieuywanego.
- Jest dobrze - potwierdziłem, wychodząc do rodzicielki, która kończyła pić napój.
- Wiesz co, synku? Chyba pójdę się odświeżyć - stwierdziła, podnosząc się z krzesła.
- Drzwi do łazienki to te pierwsze po lewo - odpowiedziałem, dziwiąc się, że tak łatwo poszło. - Ręczniki są w szafce obok prysznica.
- Jasne! - zawołała, będąc już w pomieszczeniu.
- O kurwa - palnąłem na głos. - O tym nie pomyślałem - w końcu w łazience są też rzeczy Leonie... Oby ich nie zauważyła, muszę się z nią ukrywać tak długo, jak się da.
Po cichu wszedłem do pokoju dziewczyny i wyciągnąłem ją stamtąd.
- Chcesz coś do picia, jedzenia? - zapytałem z troską, kucając przed nią.
- Wolałabym, byś posiedział tu ze mną... - szepnęła, a moje serce wypełniło się niekończącym się strumieniem czułości. I to wszystko przez nią...
- Wrócę tu jak tylko mama się położy - obiecałem.
- Będę czekać na Ciebie z niecierpliwością - pochyliłem się nad nią i cmoknąłem w usta.
Chwilę potem już siedziałem w salonie i zajadałem się ciastem zrobionym przez moją małą. Mógłbym jeść je w nieskończoność, a tym bardziej zrobione przez nią... Mmm.
Kilkanaście minut potem mama wyszła z łazienki. Na widok resztek tak zwanego 3Bita zaczęła się śmiać.
- Przyznaj się, kogo już wykorzystałeś do tego, by Ci zrobił ciasto? - zatrzymała się przede mną.
- Eeee... Niedaleko stąd jest cukiernia... - wykaraskałem się z niepotrzebnego tłumaczenia. Usiadła obok mnie i zaczęła się uważnie przyglądać. Wywęszyła coś, cholera.
- Poznałeś tutaj jakąś ciekawą dziewczynę..? - zasępiłem się. Zaczyna się właściwe przesłuchanie...
- Nie - odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Tutaj nawet nie wybrałem się w żadne specjalne poszukiwania. Skoro mam Leę, to po co mi inne?
- A wcześniej..? Nie widzieliśmy się od Bożego Narodzenia!
- Mamo... Wiesz, że nie lubię rozmów na takie tematy.
- Ale chyba mam prawo wiedzieć o tym, że znalazłeś sobie dziewczynę.
- Ale ja jej nie mam... - dalej brnąłem w kłamstwa. Nawet ślepy i gluchy by zauważył we mnie zmianę. Zresztą.. Wszędzie czuć i widać jej obecność.
- Dobrze, nie będę Cię do niczego zmuszać... W końcu sam mi się przyznasz - zamilkła na chwilę. - Idę spać, także... Dobranoc.
- Dobranoc - odpowiedziałem grzecznie.
Racja, w końcu będę musiał Ci powiedzieć. Ale wiesz co? - zapytałem w głowie. - Zlinczujesz mnie za mój wybór. Myślisz, że Cię nie znam?
Zresztą... Co jej powiemy? Że mój były przyjaciel porwał ją i torturował, a ja ją uratowałem, bo ją kocham? Będzie myślała jak Moritz, że to, co robi jest tylko z tej pieprzonej wdzięczności. Nie jest tak, prawda? Gdyby tak było, to rzuciłaby się na mnie z wyznaniem już na dzień dobry, a nie, musiałem jej pokazać, że jest godna mi zaufania... Oni nic nie wiedzą.
Wstałem i wróciłem do swojej sypialni i do Leonie. Siedziała na łóżku, słuchając muzyki z mojego iPhone'a i znów czytając. Mol książkowy, zaśmiałem się w duchu. Nie reagowała, dopóki nie zająłem miejsca obok niej. Zdjęła słuchawki i odłożyła lekturę.
- Ona coś podejrzewa - wyszeptałem tylko. Jej twarz z każdą chwilą przybierała coraz bardziej przerażonego wyrazu twarzy.
- W jakim sensie?... - wypłynęło z jej ust głosem pełnym strachu.
- Trzeba będzie jej powiedzieć, że jesteśmy razem.
___________
tak, to nie Nono, a raczej Kodjovi nie był tym gościem XD ale spokojnie, też będzie troszkę akcji z mamusią :3 już ja się o to postaram.
tak, to nie Nono, a raczej Kodjovi nie był tym gościem XD ale spokojnie, też będzie troszkę akcji z mamusią :3 już ja się o to postaram.
Ivan taki skryty co nie? :v
Liczę na Wasze opinie i widzimy się za tydzień :)

Rozkręcają się widzę. Ale to dobrze, dobrze ^^
OdpowiedzUsuńOj mamusia przyjechała, biedaki. Muszą się ukrywać przed nią haha. Nie no, współczuję mu baaardzo :)
Czekam na nowy! Pozdrawiam ♥
Świetny rozdział. Mamuśka Ivana zajebista. A Ivan i Leoni są słodcy. Do następnego. Pozdr ;-)
OdpowiedzUsuńJestem! Na początek chciałam pochwalić wygląd bloga, jest takie dskfjasfkhdsdjsfh ♥
OdpowiedzUsuńPo drugie: świetny pomysł na historię! Dosłownie pochłonęłam wszystkie rozdziały za jednym razem. Domczi, jesteś po prostu genialna!
W sumie zabawna sytuacja jeśli chodzi o jego mamę. Na pewno się czegoś domyśla, dobrze, że przynajmniej nie drąży tematu, ale założę się, że będzie aż w końcu Ivi będzie musiał powiedzieć prawdę. Myślę, że powinna zareagować pozytywnie, to w końcu jej syn.
Czekam na następny :*
Pozdrawiam x
Mamusia przyjechała xD Jego mama jest zajebista xd Hahhaha :D
OdpowiedzUsuńMoże Ivan powie jej prawdę ^^
Rozdział cudotwórstwo! <3
Czekam na kolejny! :) Pozdrawiam!