Krzątałam się po kuchni, sprzątając ślady użytkowania tego pomieszczenia, gdy usłyszałam przekręcany klucz w zamku. Niemal z prędkością światła wbiegłam do swojego pokoju i zamknęłam drzwi.
- No, no - zaczął męski głos z uznaniem. - Nieźle się urządziłeś.
- Dzięki - zaśmiał się Knezević. Czyli z kimś przyszedł....
Odruchowo zerknęłam na szafkę, na której stało ciasto, które przyrządzałam cały poranek. Jego ulubione. Chciałam jakoś z nim świętować ten dzień, a jednak... Wolał towarzystwo kogoś innego.
Zrezygnowana usiadłam na łóżku, próbując się wyłączyć przed dalszym słuchaniem rozmowy mężczyzn.
- Poczekaj, za chwilę wrócę - usłyszałam głos Ivana, a chwilę potem skrzypienie zawiasu. Podniosłam wzrok i się uśmiechnęłam. Zamknął drzwi za sobą i skupił na mnie swoją uwagę. Wstałam i ruszyłam w jego stronę.
- Wszystkiego najlepszego jeszcze raz, staruszku - przytuliłam się do niego, a jego dłonie jak z automatu znalazły się na moich plecach.
- Dzięki, mała - cmoknął mnie w głowę. - Moritz przyjechał i...
- No, no - zaczął męski głos z uznaniem. - Nieźle się urządziłeś.
- Dzięki - zaśmiał się Knezević. Czyli z kimś przyszedł....
Odruchowo zerknęłam na szafkę, na której stało ciasto, które przyrządzałam cały poranek. Jego ulubione. Chciałam jakoś z nim świętować ten dzień, a jednak... Wolał towarzystwo kogoś innego.
Zrezygnowana usiadłam na łóżku, próbując się wyłączyć przed dalszym słuchaniem rozmowy mężczyzn.
- Poczekaj, za chwilę wrócę - usłyszałam głos Ivana, a chwilę potem skrzypienie zawiasu. Podniosłam wzrok i się uśmiechnęłam. Zamknął drzwi za sobą i skupił na mnie swoją uwagę. Wstałam i ruszyłam w jego stronę.
- Wszystkiego najlepszego jeszcze raz, staruszku - przytuliłam się do niego, a jego dłonie jak z automatu znalazły się na moich plecach.
- Dzięki, mała - cmoknął mnie w głowę. - Moritz przyjechał i...
- Leitner? - wtrąciłam, a on mi przytaknął. - Mam tu siedzieć, dopóki nie wyjdzie, prawda?
- Chyba... Ale jeśli chcesz, to możesz przecież wyjść... Tylko że będzie musiał dowiedzieć się prawdy...
- Nie, lepiej, żeby nie wiedział - szybko odpowiedziałam, spoglądając na niego.
- Jak tylko chcesz - uśmiechnął się, a przyciągająca moc jego oczu znów mną zawładnęła.
Po dłuższej chwili zauważyłam, że jego twarz znajdowała się znacznie bliżej mojej. Ani drgnęłam, nie chcąc go rozpraszać. Ale... Czy jestem gotowa? Ostatnio mówiłam, że... Że nie teraz. Ale to ostatnio. A dziś...?
Jego oczy wysyłały niemą prośbę "Nie bój się". Teraz, po siedmiu tygodniach tutaj... Nie bałam się go, wszelki strach co do jego zamiarów zniknął. Cały czas utrzymywaliśmy kontakt wzrokowy, był coraz bliżej... Kiwnęłam nieznacznie głową, co wziął za ostateczną zgodę.
- Nie, lepiej, żeby nie wiedział - szybko odpowiedziałam, spoglądając na niego.
- Jak tylko chcesz - uśmiechnął się, a przyciągająca moc jego oczu znów mną zawładnęła.
Po dłuższej chwili zauważyłam, że jego twarz znajdowała się znacznie bliżej mojej. Ani drgnęłam, nie chcąc go rozpraszać. Ale... Czy jestem gotowa? Ostatnio mówiłam, że... Że nie teraz. Ale to ostatnio. A dziś...?
Jego oczy wysyłały niemą prośbę "Nie bój się". Teraz, po siedmiu tygodniach tutaj... Nie bałam się go, wszelki strach co do jego zamiarów zniknął. Cały czas utrzymywaliśmy kontakt wzrokowy, był coraz bliżej... Kiwnęłam nieznacznie głową, co wziął za ostateczną zgodę.
Moje serce raptownie przyspieszyło, gdy jego usta zetknęły się z moimi. Z początku skradał z nich słodkie pocałunki, chciał pokazać mi, że... Że słusznie nie mam się czego bać. Gdy wreszcie zagłębił się w nich należycie, poczułam się jak w niebie. Jego usta takie delikatne, a jednocześnie pewne... Przymknęłam powieki, czując przyjemne łaskotania w brzuchu. Czy to są te tak zwane motylki? Chyba tak. Przesunął dłonie z pleców na poliki, by być jeszcze bliżej. Z każdą chwilą podobało mi się to coraz bardziej.
- Brawo - wyszeptał radośnie po dłuższej chwili, niewiele się odsuwając. - Wreszcie się przełamałaś - zaczerwieniłam się, a on jeszcze raz złączył nasze wargi razem. Był to bardzo, ale to bardzo słodki pocałunek. Wypełniony dziwnym uczuciem...
- Na pewno nie chcesz iść tam ze mną? - zapytał, gładząc mnie po policzkach.
- Posiedzę tu, a wieczorem spędzimy czas razem... - Moritz mnie znał, w końcu też był naszym Lwiątkiem.
- Nie mogę się doczekać - wymruczał, powoli się cofając. Nim zniknął za drzwiami, posłał jeszcze w moją stronę całusa w powietrzu. Zarumieniłam się jeszcze bardziej, padając na łóżko. To takie... Przyjemne i cudowne doznanie. Inne niż tamte... I o wiele wiele lepsze.
Dotknęłam swoich ust, wzdychając z ogarnającego mnie zadowolenia. Z każdym dniem było coraz lepiej, wierzyłam mu coraz bardziej, co go zdecydowanie cieszyło.
Nie minęło dużo czasu, gdy drzwi znów się otworzyły. Uniosłam się na łokciach i doznałam ogromnego szoku.
- To są chyba jakieś jaja - Leitner nie mógł uwierzyć własnym oczom. Zaraz po nim do pokoju wpadł zdenerwowany Ivan.
- To nie jest tak, jak myślisz - mówił spanikowany.
- Ty wiesz, co przeżywa jej ojciec?! - wspomnienie o nim zabolało. Już trzeci miesiąc... Tyle czasu...
- Lea jest bezpieczna tylko tutaj. Ten palant porwał ją, czaisz?! Nono bił ją, a nawet... - urwał, wzdrygając się na samo wspomnienie. Moje oczy zaszły łzami, to dalej we mnie siedzi i nigdy nie zniknie...
- Co już brałeś? - zapytał, gdy Chorwat zbliżał się do mnie. Wtuliłam się w niego jak małe dziecko. Będzie tak już zawsze, nie dadzą mi o tym zapomnieć... Gładził mnie po plecach, starając się mnie uspokoić.
- Moritz... - szepnęłam, spoglądając na niego. - Tak było, naprawdę. A Ivan... Ivan mnie stamtąd wyciągnął...
Obserwowałam jego reakcje. Przez jego twarz przemknęło kilkanaście różnych uczuć. Głównie tych negatywnych.
- Nie chciałem Ci tego mówić, bo nie chcę byś się od niego odwrócił... Wystarczy chyba, że ja to zrobiłem.
- Zgłaszaliście to na policję...?
- Gdybym to zrobił, to by go zamknęli... Wolałem by nie wiedzieli nic o tej sprawie, a on miał czyste konto. Przy okazji wykorzystałem fakt, że zmieniałem klub... - zacisnęłam mocniej powieki, co szybko zauważył. - Lepiej nie poruszajmy tego więcej... - zerknął znacząco na Niemca, a ten kiwnął głową.
- Brawo - wyszeptał radośnie po dłuższej chwili, niewiele się odsuwając. - Wreszcie się przełamałaś - zaczerwieniłam się, a on jeszcze raz złączył nasze wargi razem. Był to bardzo, ale to bardzo słodki pocałunek. Wypełniony dziwnym uczuciem...
- Na pewno nie chcesz iść tam ze mną? - zapytał, gładząc mnie po policzkach.
- Posiedzę tu, a wieczorem spędzimy czas razem... - Moritz mnie znał, w końcu też był naszym Lwiątkiem.
- Nie mogę się doczekać - wymruczał, powoli się cofając. Nim zniknął za drzwiami, posłał jeszcze w moją stronę całusa w powietrzu. Zarumieniłam się jeszcze bardziej, padając na łóżko. To takie... Przyjemne i cudowne doznanie. Inne niż tamte... I o wiele wiele lepsze.
Dotknęłam swoich ust, wzdychając z ogarnającego mnie zadowolenia. Z każdym dniem było coraz lepiej, wierzyłam mu coraz bardziej, co go zdecydowanie cieszyło.
Nie minęło dużo czasu, gdy drzwi znów się otworzyły. Uniosłam się na łokciach i doznałam ogromnego szoku.
- To są chyba jakieś jaja - Leitner nie mógł uwierzyć własnym oczom. Zaraz po nim do pokoju wpadł zdenerwowany Ivan.
- To nie jest tak, jak myślisz - mówił spanikowany.
- Ty wiesz, co przeżywa jej ojciec?! - wspomnienie o nim zabolało. Już trzeci miesiąc... Tyle czasu...
- Lea jest bezpieczna tylko tutaj. Ten palant porwał ją, czaisz?! Nono bił ją, a nawet... - urwał, wzdrygając się na samo wspomnienie. Moje oczy zaszły łzami, to dalej we mnie siedzi i nigdy nie zniknie...
- Co już brałeś? - zapytał, gdy Chorwat zbliżał się do mnie. Wtuliłam się w niego jak małe dziecko. Będzie tak już zawsze, nie dadzą mi o tym zapomnieć... Gładził mnie po plecach, starając się mnie uspokoić.
- Moritz... - szepnęłam, spoglądając na niego. - Tak było, naprawdę. A Ivan... Ivan mnie stamtąd wyciągnął...
Obserwowałam jego reakcje. Przez jego twarz przemknęło kilkanaście różnych uczuć. Głównie tych negatywnych.
- Nie chciałem Ci tego mówić, bo nie chcę byś się od niego odwrócił... Wystarczy chyba, że ja to zrobiłem.
- Zgłaszaliście to na policję...?
- Gdybym to zrobił, to by go zamknęli... Wolałem by nie wiedzieli nic o tej sprawie, a on miał czyste konto. Przy okazji wykorzystałem fakt, że zmieniałem klub... - zacisnęłam mocniej powieki, co szybko zauważył. - Lepiej nie poruszajmy tego więcej... - zerknął znacząco na Niemca, a ten kiwnął głową.
- Leonie... Przepraszam - powiedział Moritz ze skruchą w głosie.
- Nie... Po prostu nie wiedziałeś, więc mogłeś tak zareagować...
- A co to ja tam widzę, hmm? - Knezi próbował zmienić temat. Chyba skutecznie. - Czy ja tam widzę mojego ulubionego 3Bita? - zaśmiałam się cicho.
- Miał być na wieczór...
- I miałaś go przede mną ukryć? PRZEDE MNĄ? - Mo udał obrażonego.
- Oj, sorcia... - powoli się podniosłam i ruszyłam do szafki. - To jak, chce ktoś zjeść kaloryczną bombę? - obaj z etuzjazmem przystali na tę propozycję.
~*~*~*~
Od momentu kiedy Mo wpadł tutaj, wiedziałem, że się sypnie i wyjdzie na jaw. Myślałem, jak to rozegrać, ale jak zawsze nie wyszło. Jeszcze żeby Nono się o tym nie dowiedział... Serce mi się krajało na widok mojej księżniczki, która płakała. Tak, mojej. Wreszcie bez niczego mogłem tak pomyśleć. Ten pocałunek... Był najlepszym prezentem, jaki dostałem. Tuż obok tego, że w ogóle ją mam przy sobie. Całe 158 centymetrów miłości. Mojej miłości.
- Wytłumacz mi to na spokojnie - powiedział mój przyjaciel. Spojrzałem na dziewczynę, która drzemała wtulona we mnie. Odetchnąłem głębiej, przypominając sobie tę trudną rozmowę z samego początku. Nie rozmawiała ze mną potem dwa dni, ale wiedziałem już, co się wtedy dokładnie wydarzyło.
- On ją tam... Gwałcił, rozumiesz? - dalej było trudno mi chociaż wypowiedzieć to słowo. Człowiek, który był moim przyjacielem w tak brutalny sposób próbował zmusić ją do okazania uczucia, na które nawet nie zasłużył. - Porwał ją z imprezy, uprzednio dosypując coś usypiającego...
- Jakim cudem, skoro wystrzegała się Was jak diabeł święconej wody?
- "Przyjaciel" z jej paczki... Nie pomyślała o podstępie i wypiła tego drinka, którego jej podał... - zamilkłem. - Nono próbował skorzystać z tego, że też mi się podoba i wpakować mnie we współudział, jeśli by się to wydało.
- Jak to?
- Zawiózł mnie do chatki, w której ją trzymał, bym mógł ją "przetestować"... Ale nie dałem się i zacząłem jej tam pomagać... Za każdym takim razem bił i wykorzystywał ją bardziej... Dopóki nie przyjechałem po nią nocą i stamtąd zabrałem. Jednak musiałem pokazać trudną sztukę-wstrzymać się z chęcią pomagania jej. By myślała, że nie odbiję jej z jego rąk, że dawałem jej żmudną nadzieję...
- Nie sądzisz, że teraz to wszystko z jej strony jest tylko i wyłącznie z... Wdzięczności? - zaczął kolejny wątek. Zamyśliłem się przez chwilę.
- Nie jest... Musiała dużo pokonać, by móc teraz z taką ufnością do mnie podchodzić.
- Zależy Ci na niej, prawda?
- Nawet nie wiesz, jak bardzo - delikatnie pogładziłem ją po odkrytym policzku. Jej twarz rozświetlił delikatny uśmiech, który był miodem na moje serce.
- Kochasz ją? - dalej drążył, a ja nic nie mówiąc potwierdziłem. - Tę małą, zdolną gówniarę?
- Najbardziej na świecie. I będę czekał na dzień, w którym powie te słowa.
Przed dalszą rozmową wstrzymało nas energiczne dzwonienie do drzwi. Westchnąłem głośno. Mała nawet się nie poruszyła... Ta to ma twardy sen.
Wziąłem ją na ręce i odniosłem do jej pokoju. Niech śpi sobie w spokoju. Zamknąłem cicho drzwi i ruszyłem otworzyć gościowi. Przed drzwiami stała ostatnia osoba, której się spodziewałem w tym dniu...
Wziąłem ją na ręce i odniosłem do jej pokoju. Niech śpi sobie w spokoju. Zamknąłem cicho drzwi i ruszyłem otworzyć gościowi. Przed drzwiami stała ostatnia osoba, której się spodziewałem w tym dniu...
__________________
Witam w pierwszym wakacyjnym poście ^_^ Tak btw to miłych wakacji kochane!
Witam w pierwszym wakacyjnym poście ^_^ Tak btw to miłych wakacji kochane!
Tak romantycznie, co nie? Zaraz będzie "znając Ciebie to taki stan utrzyma się tylko przez chwilę :v" a nie, hehe, chyba będzie tak trochę dłużej, aczkolwiek nie będzie to aż tak ukazywane ^^
Miłej lektury, abym miała tyle komentarzy, ile wyświetleń, bo one motywują :)


Świetny rozdział. Ivan i Lea razem strasznie mi się podobają. Do następnego. Pozdr ;-)
OdpowiedzUsuńIvan i Lea są tacy słodcy *.* No kocham ich po prostu! <3
OdpowiedzUsuńRozdział genialny! :D
A co do Ivo to zazdro ^^ Hahah xd
Prawdziwa Lea wreszcie zaczyna wracać! Jeeej!
OdpowiedzUsuńI któż to może być? Chyba mam podejrzenia, ale wolę nic nie pisać ^^
Pozdrawiam!
[http://small--rose.blogspot.com/]