- Tata! - pisnęłam, rzucając się na niego. Ten zaskoczony w ostatniej chwili podparł się framugi, przed niefotrunnym upadkiem. - Ups, przepraszam... - wtuliłam głowę w jego ramię, a ten się zaśmiał i w końcu objął mnie w pasie. Stopą domknęłam drzwi.
- Wiem, dawno nie byłem, ale TSV mnie potrzebuje niemal non stop...
- Wybaczę chyba - cmoknęłam go w policzek, stając na własnych nogach.
- Jesteś sama w domu? - uniósł pytająco brew ku górze.
- Nie... Ivan jest w łazience, chyba się ubiera - ugh, po chwili skapnęłam się, jaką gafę walnęłam. Ojcec zlustrował mnie spojrzeniem od góry do dołu. Miałam na sobie jego T-shirt i zakolanówki. Czemu nie pomyślałam, żeby coś jeszcze przywdziać?
Zamyślił się, a w tym czasie toaletę opuścił Kneza, z ręczniczkiem przewieszonym przez szyję i... w samych spodniach. Zrobiłam przysłowiowego facepalma, po czym spuściłam głowę. Nie chciałam wiedzieć, co sobie pomyślał Torsten.
- Dzień dobry, proszę pana - zaczął jakby nigdy nic. Ukryłam twarz w dłoniach i wybuchłam śmiechem. Tata, gdy tylko wszystko zrozumiał, dołączył do mnie. - Nie ogoliłem się dokładnie, czy co?
- Nnie... Nieważne, kończ swoją robotę, niedługo jedziemy - westchnął zrezygnowany i wrócił do łazienki.
- Chcesz coś ciepłego do picia? - zapytałam, prowadząc rodziciela do środka. Znów musiałam stoczyć mini bój z torbą, który tym razem bez problemu wygrałam.
- Herbatę poproszę - uśmiechnął się, a kącikach jego oczu ukazały się urocze zmarszczki, przez które przypomniał mi się okres dzieciństwa. Odruchowo odwzajemniłam gest, kierując się do Knezy, który akurat zapinał ostatni guzik koszuli.
- Nie chcesz nic do picia, co nie? - wyszczerzyłam się, a ten wywrócił oczami.
- Kawę.
- Nie zapomnij się ubrudzić za dwie minuty, jak będziesz jadł ciasto - pokazałam mu język, wracając do Niemca, który siedział przy ladzie, przyglądając się mojej osobie. Aż tak się zmieniłam, czy co?
- Coś się stało? - zwróciłam się do niego, a on pokręcił głową. - Jestem brudna, czy co?
- Jesteś taka radosna, kochanie... Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że mogę Cię taką oglądać.
Usmiechnęłam się szeroko. Przechodząc obok niego, poczochrałam jego odrastające włosy. Chyba dawno u fryzjera nie był, albo zmienia swój image.
Gdy zalewałam wrzątkiem kubki, wyszedł Ivan, gładziutki jak pupcia niemowlęcia, z perfekcyjnie ułożonymi włosami... I uwierzyć, że ktoś taki jak on mówi na mnie chociażby "kochanie", czy po prostu obdarowuje mnie swoją miłością...
- Teraz ja znikam - ruszyłam do swojej sypialni, aby wziąć z niej ubrania.
Rzeczy, które miałam na sobie wrzuciłam do kosza na brudną bieliznę. Założyłam prostą, szarą sukienkę ze złotymi zdobieniami, długością sięgającą przed kolano. Podciągnęłam w niej rękawy i spojrzałam w lustro.
Każdy - nawet ślepy - zuważyłby we mnie zmianę. Oczy błyszczały, policzki były zaróżowione cały czas... Nie tak jak pół roku temu. Ciemne plukle prawie sięgały do ramion... Jednakże... Nikt nie pozbawi mnie blizn na ciele. Mimo iż nikt postronny ich nie zauważy... Czuję je. One są i będą, niestety...
Na beżowe rajstopy założyłam kolejne zakolanówki, moda na tę część garderoby zawładnęła mną całkowicie.
Pociągnęłam rzęsy tuszem, a usta pomadką. Psiknęłam się ulubionymi perfumami i stwierdziłam, że już jestem gotowa.
Poprawiłam sukienkę ostatni raz i wyszłam z pomieszczenia. Stanęłam w progu, obserwując moich mężczyzn, wciągniętych w typową męską debatę o sporcie. Oparłam się o framugę, czekając na to, aż skończą.
- Ile tu stoisz? - jako pierwszy zauważył mnie Chorwat.
- Wystarczająco długo, aby dowiedzieć się o wszystkim, co się dzieje w drugiej Bundeslidze - zażartowałam, stawiając pierwszy krok. Mój tata aż gwizdnął z wrażenia, gdy tylko mnie zobaczył.
- Ale ja mam śliczną córkę! - uśmiechnęłam się zawstydzona, nerwowo poprawiając włosy. Ugh, nie lubię być komplementowana, bo nigdy nie wiem, co na to odpowiedzieć, a oni mimo to...
- Cudna jak zawsze - ten głos spowodował, że na moich policzkach zakwitł pokaźny rumieniec. Chrząknęłam, próbując się opanować, a w tym czasie podszedł do mnie Kneza, który czule objął mnie w pasie i poprowadził w głąb pomieszczenia.
- Wypiliście już? - postanowiłam zmienić temat, chcąc odwrócić uwagę od siebie.
- Tak, możemy się zbierać - odpowiedział jakby czytając mi w myślach.
Ubrani w ciepłe kurtki i zimowe obuwie opuściliśmy mieszkanie. Ivi miał przerzuconą przez ramię torbę, w której były wszystkie prezenty, włącznie z moim dla niego.
Po dwóch i pół godzinie jazdy znaleźliśmy się w Schaafheim. Jazda minęła spokojnie, mężczyźni kontynuowali swoją debatę, a ja co jakiś czas się w nią wtrącałam.
Drzwi od domostwa Knezeviców otworzyła pani Knezevic. Przywitała mnie cmoknięciami w policzki, podobnie jak reszta domowników.
Gdy weszliśmy do środka, moją uwagę przykuła Lara, która siedziała na dywanie w salonie, otoczona poduszkami. Na moją twarz od razu wskoczył uśmiech. Kucnęłam przed nią, a jej niebieskie oczka skupiły na mnie uwagę. Wyciągnęła rączki w moją stronę, a mi nie pozostało nic innego, jak ją wziąć.
- Hej, słoneczko - cmoknęłam ją w czółko, a ona się zaśmiała i zaczęła mówić po swojemu. Fabio, jak to Fabio wyskoczył z aparatem i urządził nam małą sesję zdjęciową.
W tle zauważyłam tatę rozmawiającego z panem Marko. Ivan przypatrywał się nam z niemałą czułością w oczach. A ten uśmiech... To cud, że nie zmiękły mi nogi!
- Popilnujcie małej, ja pomogę mamie przenosić jedzenie.
- Nika, zaczekaj! - przekazałam Larę jej ojcu chrzestnemu. - Idę z Tobą, niech wujek Ivan się nacieszy chrześniaczką - kobieta się zaśmiała, chwytając mnie za rękę. Przeszłyśmty do kuchni, w której od ściany do ściany chodziła pani Agathe, a przez jej dłonie przewijały się naczynia.
Po kilku minutach "uporałyśmy" się ze wszystkim i w siódemkę stanęliśmy przy stole. Lara siedziała w foteliku i wcinała chrupki kukurydziane.
Po życzeniach przyszła pora na uroczystą kolację. Ivan zachowywał się, jakbym go przez ostatni tydzień głodziła... Zaśmiałam się w duchu, widząc, jak nakłada sobie kolejną pokaźną porcję jedzenia.
Gdy
Od rodziców Ivana dostałam kilka książek, zapewne coś tam podszepnął im na temat mojego uzależnienia. Lara i Fabio podarowali mi zestaw kosmetyków. Na sam koniec zostały dwa podarki - jeden ode mnie dla Ivana, a drugi całkiem przypadkiem od niego dla mnie.
Zauważyłam w jego oczach...strach? Niby czego miał się bać.
- Ale otwieracie razem! - zarządził mój tata, przekazując nam prezenty. Wcale nie zabrzmiało to dla mnie podejrzanie. Skądże.
Jednocześnie rozerwaliśmy ozdobny papier, w które były owinięte płaskie pudełka. Zastanawiałam się, co mogło tam być. A mówiłam, że nic nie chcę!.. Standardowo mnie nie posłuchał.
- Na "cztery" podniesiecie wieczka. Trzy-czte...
Nie czekając na drugą sylabę, podnieślimy górną część opakowania. Biały materiał, który wyciągnęłam jedną ręką. Odłożyłam opakowanie na kanapę i schwyciłam prezent w obie dłonie. Ivan zrobił podobnie.
"Jego księżniczka"
Na mojej twarzy pojawił się wielgachny banan. Więc też był w tym sklepie? Niby kiedy?
- Ma się to wyczucie - usłyszałam znajomy tembr, a na talii poczułam jego rękę. Wargi musnęły policzek, aby przesunąć się odrobinę dalej... Nie bacząc na to, że przyglądają się nam nasi rodzice, zarzuciłam mu ręce na szyję i pogłębiłam pocałunek. Zapewne partner Niki doskoczył do aparatu, a tacie serce stanęło... No ale cóż, nic nie poradzę.
- To przeznaczenie - wyszeptał, nie odrywając się ode mnie.
______________________
Ja wcale nie próbuję wywołać w Was klimatu świątecznego, pisząc o świętach XD WCALE, ROZUMIECIE? XD Po prostu kocham pisać o świętach, możnna wtedy się cieszyć z dosłownie wszystkiego:)
Liczę, że się podoba i widzimy się za tydzień xo
nigdy bez powodu nie daję zdjęćia z Nono XD

o nie, Ivan hahaha XDDDDDD
OdpowiedzUsuńawwwww te koszulki>>>>>>>>
czekam nn :3
Cudowny <3333
OdpowiedzUsuńAj tam możesz pisać o świętach cały czas <33 :D
Pomimo śniegu, to tak jeden z najpiękniejszych okresów w roku <333
Ivi ♥♥ Lea ♥♥
Wspaniali <33
Czekam na kolejny
Buziaki :**
Ivan owww! *.*
OdpowiedzUsuńJak dla mnie możesz pisać o świętach ile sobie zechcesz, byleby nikomu krzywdy nie zrobić :D Hahah xd
Wspaniały rozdział! :3
Czekam na następny! <3