Sezon powoli się rozkręcał. Ivan gra w każdym meczu, co równa się z tym, że musi wyjeżdżać, a ja zostaję wystawiana na próbę. Zresztą nie po raz pierwszy. Takie życie sportowca i jego bliskich... W sumie, nie tylko sportowca, a także ich trenera... Moja mama własnie przez to rozstała się z moim ojcem. Ale nie mam zamiaru pójść w jej ślady. Nie chcę mu tego robić, a zresztą... Nie umiałabym tego uczynić.
- Hej kochanie - poczułam jego dłonie na talii, a usta we włosach. Puściłam trzymane przeze mnie rzeczy na szafkę i obróciłam się przodem do niego. - A moja kuchareczka co gotuje?
- Na aktualną chwilę obierała ziemniaki do kurczaka. Jak minął trening?
- Świetnie, ale czekałem na jego koniec - wyszczerzył się jak małe dziecko. Ten uśmiech... Oh! - Mam dla Ciebie propozycję, dość ciekawą - spojrzałam na niego pytająco.
- Zamieniam się w słuch.
- Nie chciałabyś może wpaść do nas na mecz? W sobotę gramy w domu z Eintrachtem Bamberg.
- Jeśli tylko chcesz, abym się tam pojawiła, to z największą przyjemnością - gdyby tylko mógł to z ogarniającego go radości zacząłby skakać po pokoju.
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę - oparł swoje czoło o moje, łącząc nasze usta w krótkim, ale słodkim całusie.
- Z chęcią bym także kontynuowała tę przyjemność, aczkolwiek obiad sam się nie zrobi - wymamrotałam spod jego warg. Zaśmiał się w odpowiedzi.
- A wyjdziemy potem na miasto? Nie będziemy siedzieć tylko w domu.
- Jasne, skarbie - cmoknął mnie w policzek i uciekł do salonu. Wywróciłam oczami. Faceci... - Liczyłam, że mi pomożesz...
- Świetnie Ci idzie samej! - odparł z entuzjazmem. - Ale mogę się popatrzeć na to, co robisz - zadowolony z życia zajął miejsce przy stole, oparł brodę o dłonie i skupił na mnie całą swoją uwagę.
Po przyrządzeniu obiadu, a także po sprzątnięciu po nim, postanowiliśmy się wybrać na drobne zakupy. Ale przed nimi na długi, bardzo długi spacer.
Kołyszące się między nami nasze splecione dłonie, nic się nie liczyło, tylko my... Sytuacja idealna, o jakiej można tylko marzyć w dzisiejszym świecie.
Wychodziliśmy właśnie z parku, gdy ktoś nas zaczepił...
- No proszę! - zaczął ten ktoś, uważnie się mi przyglądając. Nie powiem, że nie poczułam się dziwnie pod wpływem jego spojrzenia... Nerwowo wtuliłam się w niego.
- Hej kochanie - poczułam jego dłonie na talii, a usta we włosach. Puściłam trzymane przeze mnie rzeczy na szafkę i obróciłam się przodem do niego. - A moja kuchareczka co gotuje?
- Na aktualną chwilę obierała ziemniaki do kurczaka. Jak minął trening?
- Świetnie, ale czekałem na jego koniec - wyszczerzył się jak małe dziecko. Ten uśmiech... Oh! - Mam dla Ciebie propozycję, dość ciekawą - spojrzałam na niego pytająco.
- Zamieniam się w słuch.
- Nie chciałabyś może wpaść do nas na mecz? W sobotę gramy w domu z Eintrachtem Bamberg.
- Jeśli tylko chcesz, abym się tam pojawiła, to z największą przyjemnością - gdyby tylko mógł to z ogarniającego go radości zacząłby skakać po pokoju.
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę - oparł swoje czoło o moje, łącząc nasze usta w krótkim, ale słodkim całusie.
- Z chęcią bym także kontynuowała tę przyjemność, aczkolwiek obiad sam się nie zrobi - wymamrotałam spod jego warg. Zaśmiał się w odpowiedzi.
- A wyjdziemy potem na miasto? Nie będziemy siedzieć tylko w domu.
- Jasne, skarbie - cmoknął mnie w policzek i uciekł do salonu. Wywróciłam oczami. Faceci... - Liczyłam, że mi pomożesz...
- Świetnie Ci idzie samej! - odparł z entuzjazmem. - Ale mogę się popatrzeć na to, co robisz - zadowolony z życia zajął miejsce przy stole, oparł brodę o dłonie i skupił na mnie całą swoją uwagę.
Po przyrządzeniu obiadu, a także po sprzątnięciu po nim, postanowiliśmy się wybrać na drobne zakupy. Ale przed nimi na długi, bardzo długi spacer.
Kołyszące się między nami nasze splecione dłonie, nic się nie liczyło, tylko my... Sytuacja idealna, o jakiej można tylko marzyć w dzisiejszym świecie.
Wychodziliśmy właśnie z parku, gdy ktoś nas zaczepił...
- No proszę! - zaczął ten ktoś, uważnie się mi przyglądając. Nie powiem, że nie poczułam się dziwnie pod wpływem jego spojrzenia... Nerwowo wtuliłam się w niego.
- Sam, to moja dziewczyna, Lea - oznajmił Chorwat z niemałą dumą w głosie. Chyba także próbował go powstrzymać przed jego zamiarami...
- Tyle czasu tu jesteś, a nawet się nie pochwaliłeś! Byś się wstydził, Kneza - zaśmiał się i znów spojrzał na mnie. - Samuel - przedstawił się z szerokim uśmiechem. Delikatnie ścisnęłam jego nadstawioną dłoń.
- Leonie, ale wszyscy mówią mi Lea - lekko się uśmiechnęłam. Dalej czułam się niepewnie. Wydawał się taki... Sprawiał wrażenie aroganta i pewnego siebie człowieka.
- Gdzie tak pędzicie? - kontynuował rozmowę, dołączając się do nas.
- Mieliśmy iść na zakupy...
- Ah, to nie przeszkadzam! Zgadamy się kiedy indziej, do zobaczenia! - ... i już go nie było, popędził w swoją stronę.
Patrzyłam się dziwnie na drogę, którą poszedł.
- Sam jest taki zakręcony - zaśmiał się nerwowo. - Ale dobry z niego kumpel.
- Idziemy? - przeniosłam wzrok na niego, a on przytaknął i udaliśmy się do supermarketu.
Na zakupach próbowałam się rozluźnić, w sumie nawet poszło mi to dobrze. Na szczęście Ivi ma swoje skuteczne metody.
Na zakupach próbowałam się rozluźnić, w sumie nawet poszło mi to dobrze. Na szczęście Ivi ma swoje skuteczne metody.
Gdy wróciliśmy pierwsze co zrobiłam, to padłam wymęczona na kanapę.
- Moja biedna, zapracowana księżniczka- wwestchnął Ivan, siadając mi w nogach.
- Mój troskliwy i kochający książę - podniosłam się i wgramoliłam mu na kolana. Odruchowo mnie objął, a ja się w niego wtuliłam.
- Książę kocha swoją księżniczkę. Najbardziej na świecie - szepnął mi we włosy, a ja przycisnęłam się do niego bardziej. Nie wiem, czy jestem gotowa, aby powiedzieć to na głos, ale tak. Kocham go.
Dawno nie byłam na tak jednostronnym spotkaniu. Cudowne widowisko w wykonaniu Ivana! Mecz zakończył się wynikiem 3:1, a Chorwat miał udział przy trzech bramkach dla Amateure! Sam dwukrotnie umieścił piłkę w siatce, a na końcu asystował koledze. Byłam z niego niesamowicie dumna!
Czekałam na niego przy szatni, gdzie sam mnie zaprowadził. Stałam oparta o ścianę, dopóki ktoś się do mnie nie zbliżył...
- Co taka ślicznotka porabia tutaj? - zapytał, przystając tuż obok mnie. Jego pogodne spojrzenie uważnie mnie lustrowało... Denerwowałam się coraz bardziej, a on był coraz bliżej...
- Czeka na chłopaka - odpowiedziałam spięta. Ugh, nie mogę znieść takich osób... Myślą, że mogą wszystko.
- Jeden z naszych? - wpatrywał się w logo klubu, które swoje miejsce miało centralnie na mojej piersi...
I wtedy to drzwi się otworzyły, a w nich stanął Ivan. Spojrzał się najpierw na niego, a potem na mnie.
- Lux, wypierdalaj - warknął w jego stronę.
- Oj Kneza, może sam chcesz spróbować? - ten cały Lux nic sobie z tego nie robił... A ja poczułam się prawie tak samo, jak w Monachium... O nie.
Odruchowo próbowałam się cofnąć w stronę Knezevica, ale nie mogłam. Odrobinę mnie blokował...
- Odpierdol się od niej - dalej nie zmieniał tonu... Nigdy nie widziałam go w takim stanie...
- Ojej, a co mi zrobisz? - przepraszam, ale czy on sobie z niego kpi?
- To - zamierzył się z ciosem prosto w nos. Chłopak zawył z bólu i cofnął się.
Kneza nawet na mnie nie spojrzał... Oddalił się pospiesznym krokiem z miejsca zdarzenia. Stałam tam oszołomiona. Ivan nie przypominał w tym momencie zachowaniem siebie...
- Ivan! - krzyknęłam, a on... Nic. Zero reakcji. Daleko nie był, mógł mnie przecież usłyszeć, wydałam z siebie możliwe najgłośniejszy dźwięk... Cholera, co mu się stało?
________________
dzień dobry w ten wietrzny poranek, pozdrawiam z łóżka :D
to się porobiło" co nie? :v głupi Vitalij, co nie? XDDDDD mój człowiek-aniołek w "szale", haha.
Liczę, że Wam - w przeciwieństwie do mnie - się spodoba :)

No nie, Ivan co z Tobą :oo
OdpowiedzUsuńTeraz będę umierać z ciekawości dlaczego tak ostro zareagował ;-;
Czekam na 15 :3
Świetny rozdział. Ivan w szale to niezły motyw. Do następnego. Pozdr ;-)
OdpowiedzUsuńMoże przed oczami przeszły mu wydarzenia z Monachium. :(
OdpowiedzUsuńI przede wszystkim boi się o nią i kocha ❤
Czekam na kolejny
Buziaki :*
Co ty wyrabiasz? xd
OdpowiedzUsuńCzekam,
To ze sie tak zachowal to tylko dowod na to jak bardzo kocha Leonie. Boze, milosc a zwlaszcza w Twoim wykonaniu jest taka piekna *-* az chce sie znow zakochac xD
OdpowiedzUsuń